W naszych podróżach po USA zdecydowanie zaniedbaliśmy Alaskę. W sumie start mieliśmy dobry, bo ponad 20 lat temu przeszliśmy z plecakami i namiotem półwysep Kenai (
więcej). Potem jednak była długa przerwa. Powstawały jakieś plany powrotu, ale nic z nich nie wynikło. Wszystko to zmieniło się z okazji tego wyjazdu. Tym razem plan został nieco "wygładzony" i postanowiliśmy objechać co się da (tylko asfaltowe drogi), zaliczyć kilka rejsów do lodowców i trochę pochodzić po górach.
 |
Widok z Glenn Hwy na lodowiec Matanuska |
Alaska powitała nas złotą jesienią i pięknymi widokami (w końcu). Odebraliśmy samochód w Anchorage i ruszyliśmy prosto to Valdez, gdzie następnego dnia mieliśmy rezerwację na ostatni rejs sezonu do lodowca Columbia. W drodze do Valdez objechaliśmy góry Chugach - najwyższe przybrzeżne góry w Północnej Ameryce. Najpierw jechaliśmy Glenn Highway, a potem Richardson Highway uznawany na tym odcinku za jedną z bardziej widokowych dróg w Ameryce. Czego nie zobaczyliśmy za dnia, zobaczyliśmy dwa dni później, gdyż wtedy mieliśmy jeszcze lepszą pogodę (
więcej).
 |
Glenn HWY niedaleko Anchorage |
 |
Góry Chugach z Glenn HWY |
 |
Rzeka Matanuska |
 |
Góry Chugach były już lekko pokryte śniegiem |
 |
Widok na lodowiec i rzekę Matanuska |
 |
Lodowiec Matanuska |
 |
Richardson Hwy w drodze do Valdez. Tuż przed przełęczą Thompson pojawia się widok na Worthington Glacier. |
 |
Jesteśmy w Valdez |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz