niedziela, 16 listopada 2025

Spacer wśród gigantów: Mount Field NP w Tasmanii

Odpaliliśmy wyjazd na Tasmanię. Kiedyś bardzo chcieliśmy przejść tamtejszy szlak Overland - jeden z bardziej znanych w tej części świata. Było to ponad 20 lat temu. W tamtym czasie przeszliśmy też dwa słynne szlaki w Nowej Zelandii: Routeburn i Milford. Te poszły nam stosunkowo łatwo, ale na Tasmanię już nie dotarliśmy. Za daleko, za drogo i tak mijały kolejne lata.

Przełom nastąpił dopiero w ciągu ostatnich dwóch lat, kiedy nagle loty do Australii i Nowej Zelandii z USA stały się w miarę tanie. I tak pewnego listopadowego dnia w końcu zjawiliśmy się w Hobart na Tasmanii. Jak by nie patrzeć - to kierunek naprawdę odległy. Lecieliśmy z przesiadkami, a najdłuższy odcinek czekał nas z Dallas do Melbourne - jedyne 17.5 godziny.

Długą podróż uprzyjemniliśmy sobie wizytami w salonikach AA i Qantas. Nie ma to jak czekać na następny lot, kosztując dobrą kuchnię i popijając szampana, albo po długim przelocie wziąć prysznic.

Do Hobart w Tasmanii przylecieliśmy rano. Wypożyczyliśmy samochód i od razu ruszyliśmy do Parku Narodowego Mount Field ( ponad godzina jazdy).

Russell Falls
Naszym celem były trzy wodospady: Russell Falls, Horseshoe Falls i Lady Barron Falls. Wszystkie można zobaczyć w ramach jednej pętli o długości 6.9 km. Russell Falls to najbardziej znany z nich - kaskadowy wodospad, jeden z symboli Tasmanii.

Mount Field to jeden z najstarszych parków narodowych w Australii i miejsce, które od pierwszych chwil robi ogromne wrażenie. Wystarczy zejść z głównej ścieżki, żeby znaleźć się w zupełnie innym świecie - wilgotnym, zielonym, pachnącym mchem. Tutejsze lasy deszczowe należą do najstarszych ekosystemów na Ziemi, a spacer między gigantycznymi paprociami drzewiastymi przypomina wejście na plan filmu fantasy.

Największe wrażenie robią jednak ogromne drzewa - eukaliptusy królewskie (Eucalyptus regnans), znane też jako mountain ash. To najwyższe drzewa Australii, dorastające do nawet 100 metrów, co czyni je drugimi najwyższymi drzewami, które wytwarzają kwiaty, na świecie. Kiedy stoisz pod takim drzewem i patrzysz w górę, korona wydaje się znikać w chmurach. Tutejszy las jest gęsty i majestatyczny.

Po przejściu pętli przy wodospadach i spacerze wśród gigantycznych drzew poczuliśmy się jakbyśmy naprawdę weszli w serce Tasmanii. Powietrze było świeże, wilgotne i pełne zapachu lasu, a każdy krok odkrywał kolejne, malownicze zakątki parku. To był idealny początek naszej przygody.





Russell Falls



Horseshoe Falls


















Lady Barron Falls






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz