piątek, 21 listopada 2025

Tasmanian Devil Unzoo - gdy podróż zmienia się w spotkanie z naturą

Chcieliśmy zobaczyć diabła tasmańskiego, a do Tasmanian Devil Unzoo trafiliśmy zupełnie przypadkowo, jadąc w stronę Port Arthur. Zobaczyliśmy znak przy drodze i była okazja, żeby się zatrzymać. Jak się później okazało, trafiliśmy idealnie - akurat na porę żywienia, która w Unzoo ma formę krótkiego, kameralnego pokazu dla odwiedzających.

Diabeł tasmański

Diabeł tasmański występuje na wolności wyłącznie na australijskiej wyspie Tasmanii. Wielkością przypomina niewielkiego psa i jest największym żyjącym dziś mięsożernym torbaczem. Na co dzień pozostaje niemal niewidoczny - jest aktywny głównie nocą oraz o zmierzchu, a dnie spędza w norach i ukryciach. Tym bardziej wyjątkowe było to spotkanie, gdy zwierzę wyszło ze swojej kryjówki, reagując na zapach jedzenia i wydając charakterystyczne, chrapliwe dźwięki.

Oprócz diabłów tasmańskich w Unzoo można zobaczyć także inne charakterystyczne dla wyspy zwierzęta – kangury, wallabies, ptaki drapieżne oraz kilka gatunków gadów. Wszystkie prezentowane są w sposób możliwie jak najbardziej zbliżony do ich naturalnego środowiska, bez klasycznego podziału na „wybieg” i „widownię”.

Tasmanian Devil Unzoo nie przypomina klasycznego zoo. Nie ma tu krat ani pośpiechu - są za to przestrzeń, cisza i wrażenie, że to my jesteśmy gośćmi w świecie zwierząt. Ten nieplanowany przystanek okazał się jednym z tych momentów podróży, które zostają w pamięci najdłużej i przypominają, że najlepsze miejsca często odkrywa się zupełnie przypadkiem.










Przypisy:
Tasmanian Devil Unzoo

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz