czwartek, 3 września 2026

Zabriskie Point, czyli przez Dolinę Śmierci do Eastern Sierra

Pierwszy raz dotarliśmy do Zabriskie Point w Dolinie Śmierci wiele lat temu i nie było to łatwe. Później wiele się zmieniło, przede wszystkim dlatego, że zaczęliśmy latać do Las Vegas - czasami nawet tylko na weekend. Tanie loty niskobudżetową linią Allegiant sprawiły, że wypad do Nevady i Kalifornii stał się całkiem realną opcją na krótki wyjazd.

W najnowszej wersji naszego wyjazdu poszło jeszcze łatwiej. Po otwarciu karty kredytowej Allegiant lot kosztował nas praktycznie nic - wykorzystaliśmy zgromadzone na karcie punkty.

Zachód słońca nad Zabriskie Point 
Z Las Vegas do Lone Pine, położonego u podnóża Eastern Sierra, jest około 4-5 godzin jazdy samochodem. Sama trasa jest już ciekawa, ale po drodze mamy jeszcze jedno wyjątkowe miejsce - Dolinę Śmierci.

Pierwsze naprawdę niesamowite widoki pojawiły się, gdy zaczęliśmy zbliżać się do Death Valley. Krajobraz zmieniał się z każdą kolejną milą. Pustynia, góry i zupełnie pozbawione roślinności przestrzenie sprawiały, że trudno było nie zatrzymywać się co chwilę.

Pierwszy raz zjechaliśmy z drogi jeszcze przed Death Valley Junction. W samej miejscowości znajduje się Amargosa Opera House - niezwykły, trochę surrealistyczny budynek, który wygląda jak pozostałość po zupełnie innej epoce. Dzisiaj miejsce ma już mocno opuszczony charakter i tym bardziej pasuje do surowego krajobrazu Doliny Śmierci.

Później ruszyliśmy już przez samą Dolinę Śmierci. Zależało nam przede wszystkim na jednym - zdążyć na zachód słońca na Zabriskie Point.

Udało się.

Kiedy dotarliśmy na punkt widokowy, słońce było już nisko nad horyzontem. Charakterystyczne, pofałdowane formacje skalne Zabriskie Point zaczęły zmieniać kolory, a cienie wydłużały się z każdą minutą. Widok był naprawdę spektakularny.

To był jeden z tych momentów, dla których warto było przejechać całą tę trasę.


Zbliżamy się do Death Valley Junction
Okolica Death Valley Junction

Amargosa Opera House w Death Valley Junction
Przed nami już tylko dojazd do Death Valley
Docieramy do Doliny Śmierci
Zabriskie Point to jeden z najbardziej znanych punktów widokowych w Dolinie Śmierci. Nazwa pochodzi od Christiana B. Zabriskiego, który przez wiele lat był związany z Pacific Coast Borax Company i ostatecznie został jej wiceprezesem i dyrektorem generalnym. Firma prowadziła w Dolinie Śmierci intensywne wydobycie boraksu, a sam punkt widokowy powstał w latach 20. XX wieku jako miejsce, z którego odwiedzający mogli podziwiać niezwykły pustynny krajobraz.

Widok, który rozciąga się przed nami, to tzw. badlands - pofałdowane wzgórza w odcieniach żółci i brązu. Ich obecny wygląd jest efektem milionów lat działania wody, erozji i procesów geologicznych. W miejscu dzisiejszej Doliny Śmierci istniało kiedyś ogromne jezioro. Osady, popioły wulkaniczne i muł odkładały się na jego dnie, a późniejsze ruchy tektoniczne i okresowe gwałtowne opady wyrzeźbiły z nich krajobraz, który oglądamy dzisiaj.

Najbardziej charakterystycznym elementem widoku jest Manly Beacon - wyraźnie wyróżniający się skalny szczyt, nazwany na cześć Williama Lewisa Manly'ego, jednego z pionierów, którzy w 1849 roku przemierzali Dolinę Śmierci. To właśnie przy zachodzie słońca, kiedy niskie światło podkreśla każdą fałdę i zagłębienie terenu, Zabriskie Point pokazuje swoje najbardziej niezwykłe oblicze.

Docieramy do Zabriskie Point




Widok na Manly Beacon
Pod nami California State Route 190, czyli główna utwardzona droga biegnąca bezpośrednio przez Park Narodowy Doliny Śmierci.

Po zachodzie słońca została nam już tylko droga do Lone Pine. Niestety, tym razem dalszy przejazd przez Death Valley i w kierunku Eastern Sierra odbył się już po ciemku.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz