Pierwszy raz dotarliśmy do Zabriskie Point w Dolinie Śmierci wiele lat temu i nie było to łatwe. Później wiele się zmieniło, przede wszystkim dlatego, że zaczęliśmy latać do Las Vegas - czasami nawet tylko na weekend. Tanie loty niskobudżetową linią Allegiant sprawiły, że wypad do Nevady i Kalifornii stał się całkiem realną opcją na krótki wyjazd.
W najnowszej wersji naszego wyjazdu poszło jeszcze łatwiej. Po otwarciu karty kredytowej Allegiant lot kosztował nas praktycznie nic - wykorzystaliśmy zgromadzone na karcie punkty.
![]() |
| Zachód słońca nad Zabriskie Point |
Pierwsze naprawdę niesamowite widoki pojawiły się, gdy zaczęliśmy zbliżać się do Death Valley. Krajobraz zmieniał się z każdą kolejną milą. Pustynia, góry i zupełnie pozbawione roślinności przestrzenie sprawiały, że trudno było nie zatrzymywać się co chwilę.
Pierwszy raz zjechaliśmy z drogi jeszcze przed Death Valley Junction. W samej miejscowości znajduje się Amargosa Opera House - niezwykły, trochę surrealistyczny budynek, który wygląda jak pozostałość po zupełnie innej epoce. Dzisiaj miejsce ma już mocno opuszczony charakter i tym bardziej pasuje do surowego krajobrazu Doliny Śmierci.
Później ruszyliśmy już przez samą Dolinę Śmierci. Zależało nam przede wszystkim na jednym - zdążyć na zachód słońca na Zabriskie Point.
Udało się.
Kiedy dotarliśmy na punkt widokowy, słońce było już nisko nad horyzontem. Charakterystyczne, pofałdowane formacje skalne Zabriskie Point zaczęły zmieniać kolory, a cienie wydłużały się z każdą minutą. Widok był naprawdę spektakularny.
To był jeden z tych momentów, dla których warto było przejechać całą tę trasę.
| Zbliżamy się do Death Valley Junction |
| Okolica Death Valley Junction |
| Amargosa Opera House w Death Valley Junction |
| Przed nami już tylko dojazd do Death Valley |
Widok, który rozciąga się przed nami, to tzw. badlands - pofałdowane wzgórza w odcieniach żółci i brązu. Ich obecny wygląd jest efektem milionów lat działania wody, erozji i procesów geologicznych. W miejscu dzisiejszej Doliny Śmierci istniało kiedyś ogromne jezioro. Osady, popioły wulkaniczne i muł odkładały się na jego dnie, a późniejsze ruchy tektoniczne i okresowe gwałtowne opady wyrzeźbiły z nich krajobraz, który oglądamy dzisiaj.
Najbardziej charakterystycznym elementem widoku jest Manly Beacon - wyraźnie wyróżniający się skalny szczyt, nazwany na cześć Williama Lewisa Manly'ego, jednego z pionierów, którzy w 1849 roku przemierzali Dolinę Śmierci. To właśnie przy zachodzie słońca, kiedy niskie światło podkreśla każdą fałdę i zagłębienie terenu, Zabriskie Point pokazuje swoje najbardziej niezwykłe oblicze.
![]() |
| Docieramy do Zabriskie Point |
![]() |
| Widok na Manly Beacon |
| Pod nami California State Route 190, czyli główna utwardzona droga biegnąca bezpośrednio przez Park Narodowy Doliny Śmierci. |
Po zachodzie słońca została nam już tylko droga do Lone Pine. Niestety, tym razem dalszy przejazd przez Death Valley i w kierunku Eastern Sierra odbył się już po ciemku.




Brak komentarzy :
Prześlij komentarz