To było nasze drugie podejście do szlaku na Kearsarge Pass. Rok wcześniej wycieczka aklimatyzacyjna okazała się małą wyrypą i kiedy w końcu zjawiliśmy się na początku szlaku, było już zdecydowanie za późno, żeby zrobić coś sensownego tego dnia.
Sam wjazd do Onion Valley jest już atrakcją. Droga prowadzi wysoko w góry i z każdym kolejnym zakrętem coraz bardziej oddalamy się od doliny Owens Valley. Na końcu Onion Valley Road znajduje się parking i początek kilku szlaków prowadzących w wysokie partie Sierra Nevada.
 |
Na przełęczy Kearsarge (3603 m) |
Tym razem byliśmy już w nieco lepszej kondycji, choć i tak na szlak wyruszyliśmy dosyć późno. Trasa na
Kearsarge Pass od początku prowadzi pod górę i praktycznie nie daje wielu okazji do odpoczynku. W zamian dostajemy coraz lepsze widoki na otaczające góry. Po drodze mijamy kolejne jeziora -
Little Pothole Lake, Gilbert Lake, Flower Lake i Heart Lake, a wyżej także
Big Pothole Lake. Z każdym kolejnym metrem krajobraz staje się bardziej surowy i wysokogórski.
 |
| Parking na starcie szlaku do Kearsarge Pass |
 |
| Widok na doline Owens i drogę dojazdową |
 |
| Little Pothole Lake |
 |
| Gilbert Lake |
 |
| Gilbert Lake |
 |
| Gilbert Lake |
 |
| Gilbert Lake |
 |
| Nad jeziorem Gilbert |
 |
| Heart Lake |
 |
| Big Pothole Lake tuż pod przełęczą Kearsarge |
Wyżej szlak prowadzi już przez coraz bardziej skalisty teren, a przed nami pojawia się szeroka, pozbawiona drzew kotlina pod przełęczą. Ostatnie podejście to seria zakosów po kamienistym zboczu.
 |
| Nad nami przełęcz |
Kearsarge Pass ma wysokość 11 823 stóp (3603 m). Po dotarciu na przełęcz znaleźliśmy się jednocześnie na granicy Kings Canyon National Park. Widok z przełęczy wynagradza cały wysiłek. Po drugiej stronie rozciąga się już zupełnie inny, wysokogórski krajobraz, a w dole widać część terenu, przez który prowadzą szlaki w kierunku Kearsarge Lakes i Rae Lakes.
Rae Lakes Loop był kiedyś na naszej liście planowanych tras, więc możliwość zobaczenia z góry fragmentu tego szlaku była dla nas dodatkową atrakcją. To jeden z tych momentów, kiedy człowiek zaczyna myśleć, że może trzeba będzie tutaj kiedyś wrócić z większym plecakiem.
 |
| Na przełęczy Kearsarge z widokiem na drugą stronę na jeziora Kearsarge |
 |
| Na przełęczy Kearsarge. Tablica informuje nas, że dotarliśmy do granicy z Parkiem Narodowym Kings Canyon |
 |
| Na przełęczy Kearsarge. Z lewej strony widać fragment jeziora Big Pothole Lake |
Na przełęczy spotkaliśmy grupy młodzieży z Kalifornii, która z dużymi plecakami przechodziły przez przełęcz w kierunku Kings Canyon National Park. Wyglądało na to, że ruszali na kilkudniowy biwak i pokonywali fragment dłuższej trasy związanej z John Muir Trail. W tej części Sierra Nevada piesze wędrówki z plecakiem są bardzo popularne, a Kearsarge Pass jest jednym z ważnych przejść umożliwiających dostęp do szlaków po zachodniej stronie Sierra Crest.

 |
| Na przełęczy Kearsarge pojawiały się coraz liczniejsze grupy turystów |
Na nas natomiast czekało jeszcze zejście do Onion Valley. I tym razem późny start dał o sobie znać. Na zejściu dopadł nas zachód słońca i ostatnią część trasy pokonywaliśmy już z latarkami. Na szczęście była to już sama końcówka szlaku, więc nie musieliśmy długo maszerować po ciemku.
 |
| Pora wracać |
 |
| Big Pothole Lake |
 |
| Ponownie na jeziorem Gilbert. Niedługo późnej szliśmy już w ciemnościach |
Cała trasa na Kearsarge Pass i z powrotem ma około 15,5 km, a przewyższenie wynosi około 733 m. Nie jest to więc szczególnie długa wycieczka jak na warunki Sierra Nevada, ale wysokość i ciągłe podejście sprawiają, że trzeba ją potraktować poważnie. Tym razem udało nam się jednak dotrzeć na przełęcz - i zdecydowanie było warto.
Powrót z gór okazał się jednak nieco dramatyczny. Po zejściu ze szlaku nie mieliśmy już czasu na odpoczynek - musieliśmy od razu ruszyć w stronę Las Vegas, żeby zdążyć na poranny lot. Przed nami była długa nocna jazda, a zmęczenie dawało się coraz bardziej we znaki.
Co jakiś czas zjeżdżaliśmy na pobocze, żeby zrobić sobie krótką drzemkę i choć trochę odzyskać siły. Była to właściwie ciągła walka ze zmęczeniem. W środku nocy przejechaliśmy przez Dolinę Śmierci. O tej porze była zupełnie pusta - przez całą drogę minęliśmy zaledwie jeden samochód.
Do Las Vegas dotarliśmy nad ranem. Nie było już nawet czasu na Strip - musieliśmy oddać samochód i ruszyć na lotnisko. Po całej nocy spędzonej w samochodzie nasza przygoda z Kearsarge Pass dobiegła końca.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz