Wiosna w Arizonie potrafi zaskoczyć nawet przy samym lotnisku. Nasz lot był opóźniony, więc zamiast siedzieć kolejne godziny w terminalu postanowiliśmy znaleźć jakieś miejsce na spacer i coś do jedzenia. Mieliśmy tylko małe plecaczki jako bagaż podręczny, więc mogliśmy bez problemu ruszyć przed siebie.
| Kwitnący kaktus saguaro przed budynkiem Mesa Gateway Airport |
Zaraz obok Mesa Airport trafiliśmy na kampus Arizona State University Polytechnic. Kampus jest rozległy i w wielu miejscach przypomina ogromne pustynne arboretum.
Już na terenie lotniska kwitły kaktusy, ale prawdziwe wrażenie zrobił dopiero kampus. Były tam całe ogródki pełne pustynnych roślin, kwitnących krzewów i ogromnych kaktusów. Wszędzie pojawiały się żółte, czerwone i fioletowe kwiaty. Kwitły opuncje i przede wszystkim saguaros, które na tle nowoczesnych budynków wyglądały niesamowicie.
Najbardziej niezwykły był kontrast tego miejsca. Z jednej strony samoloty podchodzące do lądowania i lotniskowy pośpiech. Z drugiej spokojny kampus, studenci wracający z zajęć i pustynne ogrody pełne kwitnących kaktusów i krzewów. Trudno było uwierzyć, że to wszystko znajduje się praktycznie przy lotnisku.
| Kwitnący kaktus saguaro |
| Kwitnący kaktus saguaro |
| Kwitnące opuncje |
| Kwitnące opuncje |
![]() |
| To też opuncja |
Postanowiliśmy także coś zjeść w studenckiej części kampusu. Od razu było widać, że raczej rzadko pojawiają się tam przypadkowi podróżni spoza uczelni. Przy kasie zrobiło się trochę zamieszania - system chyba bardziej przyzwyczajony jest do legitymacji studenckich i campusowych kart niż do ludzi z małymi plecaczkami, którzy po prostu przyszli coś zjeść przed lotem.
Czasami opóźniony lot potrafi przypadkiem pokazać miejsce, do którego normalnie człowiek nigdy by nie trafił. W naszym przypadku była to wiosenna Arizona - pełna kwitnących saguaro, pustynnych ogrodów i spokojnego kampusu tuż obok lotniska.

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz