Dawno już nie robiliśmy żadnego szlaku w Grand Canyon National Park. Nasz pierwszy raz był ambitny - wybraliśmy wtedy słynny
Bright Angel Trail. Później wracaliśmy do kanionu jeszcze kilka razy, ale były to raczej krótsze postoje przy punktach widokowych i spokojne podziwianie krajobrazów z krawędzi kanionu. Tym razem znowu przyszła ochota, żeby zejść trochę niżej i poczuć Grand Canyon z bliska.
 |
| Muły na szlaku South Kaibab |
Wybraliśmy
South Kaibab Trail prowadzący do
Cedar Ridge. To jeden z najbardziej widowiskowych szlaków w całym parku, a jednocześnie stosunkowo krótka wycieczka, idealna na jednodniowy hiking.
Trzeba jednak pamiętać, że szlak jest stromy, praktycznie pozbawiony cienia i nie ma po drodze wody. Początek szlaku znajduje się przy
Yaki Point Road, niedaleko
Yaki Point. Już od pierwszych minut zaczęły się charakterystyczne serpentyny prowadzące szybko w dół kanionu. Każdy kolejny zakręt odsłaniał coraz bardziej niesamowite widoki. Był kwiecień i pogoda tego dnia potrafiła się zmieniać. Chwilami pojawiał się lekki deszcz, a pod koniec w powietrzu zaczęło nawet przelatywać coś białego, przypominającego drobny śnieg. Mimo tego widoczność była bardzo dobra i mogliśmy podziwiać ogromne przestrzenie kanionu praktycznie przez cały czas.
Po pewnym czasie serpentyny zaczęły przechodzić w dłuższe, prostsze odcinki szlaku. Trudno opisać, jak piękna była ta wędrówka. Grand Canyon wygląda zupełnie inaczej, kiedy schodzi się w jego głąb. Z każdą minutą ściany kanionu robiły się coraz większe, a kolory skał zmieniały się zależnie od światła i przesuwających się chmur.
 |
| Początek szlaku South Kaibab |
 |
| Ooh Aah Point |
Pierwszy krótki postój zrobiliśmy przy Ooh Aah Point - punkcie widokowym oddalonym o niecałą milę od początku szlaku. Nazwa jest idealna, bo widoki naprawdę wywołują „ooooh” i „aaah”. Wielu turystów kończy swoją wycieczkę właśnie tutaj i zawraca z powrotem na rim. Panorama kanionu jest niesamowita i trudno się dziwić, że to jedno z najpopularniejszych miejsc na South Kaibab Trail.
My jednak nie chcieliśmy kończyć tak szybko. Wiedzieliśmy, że im dalej zejdziemy, tym trudniejszy będzie powrót pod górę, ale temperatura była bardzo przyjemna do wędrówki. Naszym celem był Cedar Ridge, więc ruszyliśmy dalej.
 |
| Na zejściu do Cedar Ridge |
 |
| Cedar Ridge |
Kiedy dotarliśmy do Cedar Ridge, pogoda nagle się zmieniła i dopadł nas deszcz. W takich momentach człowiek najmniej spodziewa się parasolek na szlaku w Grand Canyon, ale tym razem naprawdę się przydały. Przez chwilę siedzieliśmy tam, obserwując kanion w zupełnie innym klimacie - ciemniejsze chmury, zmieniające się światło i krople deszczu nadały temu miejscu jeszcze bardziej wyjątkowy charakter. Mimo pogorszenia pogody widoki nadal były fantastyczne. Cedar Ridge okazał się idealnym miejscem na odpoczynek - szeroki grzbiet z panoramicznymi widokami we wszystkie strony kanionu. Powrót oczywiście był pod górkę. Do odzyskania było około 360 metrów przewyższenia.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz