Po przybyciu do Grand Canyon trafiliśmy idealnie na zachód słońca na Mather Point. Trudno było o lepsze powitanie. Promienie nisko wiszącego słońca powoli przesuwały się po skalnych ścianach kanionu, wydobywając z nich coraz to nowe odcienie czerwieni, pomarańczu i złota. Cienie stawały się coraz dłuższe, podkreślając ogrom i głębię tego niezwykłego miejsca.
![]() |
| Zachód słońca nad Wielkim Kanionem widziany z Mather Point |
Po zachodzie słońca musieliśmy jeszcze podjechać do hotelu, żeby zrobić check-in. Na nocleg daleko nie mieliśmy, ponieważ zatrzymaliśmy się w Yavapai Lodge, położonym na terenie parku. Dzięki temu nie musieliśmy spieszyć się z powrotem i cały wieczór przebiegał spokojnie, bez pośpiechu. Krótki dojazd do hotelu był tylko technicznym przystankiem w tej niezwykłej podróży.
To był zaledwie początek naszej przygody w Grand Canyon National Park, a już pierwszy wieczór dostarczył niezapomnianych wrażeń. Czasami wystarczy znaleźć się we właściwym miejscu o właściwej porze. Zachód słońca na Mather Point był właśnie takim momentem - krótkim, ale pozostającym w pamięci na bardzo

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz