niedziela, 24 sierpnia 2025

Milwaukee - odkrywamy nowe miasto

Milwaukee leży tylko półtorej godziny jazdy od Chicago, a jednak ma zupełnie inny rytm. To nie metropolia na pokaz, lecz miasto, które najlepiej odkrywać powoli – spacerem, rowerem albo przy stoliku w lokalnym browarze.

Panorama downtown Milwaukee
Na początek warto zajrzeć nad jezioro Michigan. W letnie dni promenada nad wodą pełna jest biegaczy i rowerzystów, a fale przypominają bardziej małe morze niż jezioro. Tu też znajdziemy perełkę architektury – Milwaukee Art Museum, którego białe, ruchome skrzydła otwierają się jak żagiel na wietrze.

Milwaukee nie ma tej łatwej marki, jak Chicago czy Nowy Jork. Zamiast wieżowców błyszczących w filmach, ma własną, spokojniejszą narrację – rozciągniętą między brzegiem jeziora Michigan a starymi dzielnicami, gdzie cegła pamięta jeszcze niemieckich browarników i polskich robotników.

Milwaukee ma w sobie kontrast – jest jednocześnie industrialne i intymne, surowe i ciepłe. To nie jest metropolia, która narzuca tempo. To przestrzeń, w której można odnaleźć coś rzadkiego: chwilę dla siebie, bez pośpiechu.


Milwaukee Art Museum

Lakeshore State Park





Villa Terrace Museum & Gardens - włoska willa z początku XX wieku, otoczona tarasami, fontannami i ogrodami inspirowanymi włoską renesansową architekturą.
North Point Lighthouse
Mało kto spodziewa się, że w środku Stanów można znaleźć prawdziwe plaże z jasnym piaskiem, mewami i falami przypominającymi morze. A jednak Milwaukee leży nad jednym z największych jezior świata i latem jego wschodnie dzielnice zamieniają się w miniaturowy kurort.

Najbardziej znana jest Bradford Beach - szeroka, piaszczysta, z boiskami do siatkówki, barem i muzyką na żywo w weekendy. To tu mieszkańcy uciekają po pracy, żeby złapać słońce albo po prostu posiedzieć z kawą, patrząc na fale Michigan.

Nieco dalej na południe leży spokojniejsza South Shore Beach z widokiem na centrum miasta. To świetne miejsce na piknik, spacer albo rowerową przejażdżkę wzdłuż Oak Leaf Trail, jednej z najpiękniejszych tras nad jeziorem.

Spacer Bradford Beach. Milwaukee ma kilka fajnych plaż nad jeziorem Michigan
Drugie oblicze miasta to browary. Milwaukee od XIX wieku żyje piwem, ale dziś nie chodzi już tylko o wielkie marki - coraz bardziej przyciągają kraftowe minibrowary, gdzie można spróbować piw warzonych na miejscu.
Daniel W. Hoan Memorial Bridge
Rzeka Milwaukee to kręgosłup miasta – spokojna, a jednocześnie pełna życia. Przepływa przez centrum, tworząc długą promenadę RiverWalk, przy której bary, galerie i kawiarnie wychodzą prosto na wodę. Spacerując wzdłuż rzeki, mijasz mosty zwodzone, które co jakiś czas unoszą się dla przepływających łodzi – to mały spektakl, który zawsze gromadzi widzów.

Jeśli pójdziesz dalej na wschód, w stronę jeziora Michigan, dojdziesz do miejsca, gdzie rzeka spotyka jezioro. Tam, na końcu długiego falochronu, stoi Milwaukee Pierhead Lighthouse – intensywnie czerwona, z czarnym dachem, jak wyjęta z morskiej pocztówki. Odbija się w wodzie niczym płomień, szczególnie o zachodzie słońca, kiedy niebo i jezioro przybierają odcienie złota i purpury.

Milwaukee Pierhead Lighthouse
Kiedy słońce chowa się za horyzontem jeziora, Milwaukee budzi się w zupełnie inny sposób. Brady Street to jego nocny puls - pełna barów, muzyki i śmiechu mieszanka wszystkiego, co miasto ma w sobie najlepszego.

Latem Brady Street zamienia się w mały festiwal - ogródki piwne wychodzą na chodniki, gra muzyka na żywo, a w powietrzu czuć zapach pizzy, tacos i espresso. To najlepsze miejsce, żeby poczuć, że Milwaukee potrafi się bawić bez zadęcia i z ogromnym luzem.

Letni festiwal na ulicy Brady

Wchód nad jeziorem Michigan
Wieczorna panorama Milwaukee

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz