Milwaukee leży tylko półtorej godziny jazdy od Chicago, a jednak ma zupełnie inny rytm. To nie metropolia na pokaz, lecz miasto, które najlepiej odkrywać powoli – spacerem, rowerem albo przy stoliku w lokalnym browarze.
 |
| Panorama downtown Milwaukee |
Na początek warto zajrzeć nad jezioro Michigan. W letnie dni promenada nad wodą pełna jest biegaczy i rowerzystów, a fale przypominają bardziej małe morze niż jezioro. Tu też znajdziemy perełkę architektury –
Milwaukee Art Museum, którego białe, ruchome skrzydła otwierają się jak żagiel na wietrze.
Milwaukee nie ma tej łatwej marki, jak Chicago czy Nowy Jork. Zamiast wieżowców błyszczących w filmach, ma własną, spokojniejszą narrację – rozciągniętą między brzegiem jeziora Michigan a starymi dzielnicami, gdzie cegła pamięta jeszcze niemieckich browarników i polskich robotników.
Milwaukee ma w sobie kontrast – jest jednocześnie industrialne i intymne, surowe i ciepłe. To nie jest metropolia, która narzuca tempo. To przestrzeń, w której można odnaleźć coś rzadkiego: chwilę dla siebie, bez pośpiechu.
 |
| Milwaukee Art Museum |
 |
| Lakeshore State Park |
 |
| Villa Terrace Museum & Gardens - włoska willa z początku XX wieku, otoczona tarasami, fontannami i ogrodami inspirowanymi włoską renesansową architekturą. |
 |
| North Point Lighthouse |
Mało kto spodziewa się, że w środku Stanów można znaleźć prawdziwe plaże z jasnym piaskiem, mewami i falami przypominającymi morze. A jednak Milwaukee leży nad jednym z największych jezior świata i latem jego wschodnie dzielnice zamieniają się w miniaturowy kurort.
Najbardziej znana jest Bradford Beach - szeroka, piaszczysta, z boiskami do siatkówki, barem i muzyką na żywo w weekendy. To tu mieszkańcy uciekają po pracy, żeby złapać słońce albo po prostu posiedzieć z kawą, patrząc na fale Michigan.
Nieco dalej na południe leży spokojniejsza South Shore Beach z widokiem na centrum miasta. To świetne miejsce na piknik, spacer albo rowerową przejażdżkę wzdłuż Oak Leaf Trail, jednej z najpiękniejszych tras nad jeziorem.
 |
| Spacer Bradford Beach. Milwaukee ma kilka fajnych plaż nad jeziorem Michigan |
 |
Drugie oblicze miasta to browary. Milwaukee od XIX wieku żyje piwem, ale dziś nie chodzi już tylko o wielkie marki - coraz bardziej przyciągają kraftowe minibrowary, gdzie można spróbować piw warzonych na miejscu. |
 |
| Daniel W. Hoan Memorial Bridge |
Rzeka Milwaukee to kręgosłup miasta – spokojna, a jednocześnie pełna życia. Przepływa przez centrum, tworząc długą promenadę
RiverWalk, przy której bary, galerie i kawiarnie wychodzą prosto na wodę. Spacerując wzdłuż rzeki, mijasz mosty zwodzone, które co jakiś czas unoszą się dla przepływających łodzi – to mały spektakl, który zawsze gromadzi widzów.
Jeśli pójdziesz dalej na wschód, w stronę jeziora Michigan, dojdziesz do miejsca, gdzie rzeka spotyka jezioro. Tam, na końcu długiego falochronu, stoi Milwaukee Pierhead Lighthouse – intensywnie czerwona, z czarnym dachem, jak wyjęta z morskiej pocztówki. Odbija się w wodzie niczym płomień, szczególnie o zachodzie słońca, kiedy niebo i jezioro przybierają odcienie złota i purpury.
 |
| Milwaukee Pierhead Lighthouse |
Kiedy słońce chowa się za horyzontem jeziora, Milwaukee budzi się w zupełnie inny sposób. Brady Street to jego nocny puls - pełna barów, muzyki i śmiechu mieszanka wszystkiego, co miasto ma w sobie najlepszego.
Latem Brady Street zamienia się w mały festiwal - ogródki piwne wychodzą na chodniki, gra muzyka na żywo, a w powietrzu czuć zapach pizzy, tacos i espresso. To najlepsze miejsce, żeby poczuć, że Milwaukee potrafi się bawić bez zadęcia i z ogromnym luzem.
 |
| Letni festiwal na ulicy Brady |
 |
| Wchód nad jeziorem Michigan |
 |
| Wieczorna panorama Milwaukee |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz