Kurion (Kourion) to jedno z tych miejsc, które nie potrzebują wielkich słów ani długich opisów. Wystarczy stanąć na krawędzi klifu, spojrzeć na morze i pozwolić, by historia zaczęła mówić sama za siebie. Byliśmy tam w grudniu - i to był idealny moment.
Zimą Cypr zwalnia. Nie ma tłumów, słońce jest łagodniejsze, a powietrze czystsze i bardziej przejrzyste. Kurion w takiej scenerii wydaje się jeszcze bardziej autentyczny - jakby opuszczony dopiero wczoraj, a nie kilkanaście wieków temu.
| Zwiedzamy Kourion |
W IV wieku naszej ery potężne trzęsienia ziemi niemal całkowicie zniszczyły miasto. Część zabudowy osunęła się wraz z klifem do morza, inne budowle legły w gruzach. Kurion nigdy już nie odzyskał dawnego znaczenia. To, co dziś oglądamy, jest w dużej mierze zapisem tej katastrofy - miasta nagle zatrzymanego w czasie.
Największe wrażenie robi teatr antyczny, dramatycznie zawieszony nad Morzem Śródziemnym. Siedząc na kamiennych stopniach, łatwo wyobrazić sobie starożytnych widzów, którzy patrzyli nie tylko na scenę, ale też na bezkres wody w tle.
Spacerując po terenie miasta, trafia się na miejsca bardziej intymne. Dom Eustoliosa zachwyca mozaikami - ich stan i kolory do dziś robią ogromne wrażenie. Geometryczne wzory i inskrypcje przypominają, że Kurion nie był wyłącznie miastem świątyń i teatru, ale normalnym miejscem codziennego życia - z łaźniami, dziedzińcami i własnym rytmem dnia.
| Teatr grecko-rzymski |
Przypisy:
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz