Po ponad 20 latach wróciliśmy na Południową wyspę w Nowej Zelandii, by dokończyć zwiedzanie jednego z piękniejszych zakątków na świecie. Południowa Wyspa z powodu górzystej rzeźby terenu, jest bardzo słabo zaludniona. Rzadko kiedy mija się miejscowość, a jeśli nawet, to składają się na nią zazwyczaj stacja benzynowa i kilkanaście uroczych domków jednorodzinnych. Każdy jednak bardziej płaski i żyzny fragment terenu zajmują pola, a właściwie pastwiska pełne owiec. Dobre, choć wąskie drogi wiją się i kręcą, a za każdym zakrętem odsłania się kolejny niewiarygodny widok.
 |
Droga do Queenstown wzdłuż jeziora Wakatipu |
Tym razem nie pojeździliśmy za długo po wyspie, głównie od szlaku do szlaku, ale i tak było spektakularnie. Na sam koniec wyprawy jechaliśmy z Te Anau do Queenstown za dnia i przy bardzo dobrej pogodzie. Droga do Queenstown była niesamowita: dookoła góry, jeziora, pola, strumienie, a wszystko przy okazji takie dzikie i dziewicze. Samo Queenstown położone jest nadzwyczaj malowniczo nad brzegiem pięknego jeziora Wakatipu i u podnóża pasm górskich. Hotel mieliśmy z widokiem na jezioro Wakatipu, ale do centrum miasta dowlekliśmy się już po zmroku.
 |
Nowozelandzka klasyka - pasące się owce na tle górskiego krajobrazu |
 |
Widok na jezioro Wakatipu z naszego hotelu w Queenstown |
 |
Na balkonie w Copthorne Hotel and Resort Queenstown Lakefront |
 |
Mieliśmy małe studio w Queenstown |
 |
Pijemy nowozelandzkie białe wino podziwiając widok na jezioro Wakatipu |
 |
Queenstown wieczorową porą |
 |
Patagonia Chocolate w Queenstown |
 |
St Peter's Anglican Church |
 |
Wschód słońca nad jeziorem Wakatipu |
 |
Pora wracać |
Przypisy:
Zielony Raj
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz