Do Quito przylecieliśmy późno, dlatego pierwszą noc spędziliśmy niedaleko lotniska, w urokliwej Casa de hacienda Su Merced.
| Wjazd do hacjendy |
To miejsce od razu zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. Wszędzie było mnóstwo kwiatów, a sama hacjenda miała wyjątkowy, trochę staroświecki klimat. Wnętrza ozdobione były różnymi starymi przedmiotami i sprzętami, między innymi starym odtwarzaczem płyt.
Z góry rozciągał się widok na Quito, które leży w długiej, otoczonej górami dolinie.
Miłym i zupełnie niespodziewanym polskim akcentem był napis „Dzień dobry” na wycieraczce przed wejściem do hacjendy
Rano czekało na nas pyszne śniadanie. Po nim ruszyliśmy dalej, w głąb Ekwadoru. Do samego Quito wróciliśmy dopiero pod koniec wyjazdu, po oddaniu samochodu.
| Widok na Quito |
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz