Ayia Napa w grudniu to zupełnie inne miejsce niż to z pocztówek. Przyjechaliśmy tuż przed świętami - było pusto, cicho, niemal intymnie. Spacer wzdłuż wybrzeża miał w sobie coś medytacyjnego: morze spokojne, światło miękkie, a plaże niemal całkowicie opuszczone. Bez muzyki, bez tłumów, bez pośpiechu.
Zajrzeliśmy do klasztoru Ayia Napa Monastery - kamienne mury, cień na dziedzińcu i ta szczególna cisza, która naturalnie spowalnia myśli. Kilka kroków dalej zupełnie inny obraz: pomarańcze dojrzewające na drzewach, intensywnie kolorowe, jakby ktoś je tam zawiesił specjalnie na przekór zimie. Grudzień, a tu zapach cytrusów i słońce.
| Ayia Napa zaprasza |